<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Medytacja - Spokojny Umysł</title>
	<atom:link href="https://spokojnyumysl.pl/blog/category/medytacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/category/medytacja/</link>
	<description>Zrównoważony holistyczny rozwój. Zdrowo i naturalnie &#124; Sklep</description>
	<lastBuildDate>Fri, 09 Sep 2022 09:17:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	

<image>
	<url>https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2018/10/cropped-favicosu-32x32.png</url>
	<title>Medytacja - Spokojny Umysł</title>
	<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/category/medytacja/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Medytacja dla początkujących &#8211; czyli jak zacząć medytować?</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/medytacja-dla-poczatkujacych-czyli-jak-zaczac-medytowac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Celina Grzybowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jul 2019 11:39:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://spokojnyumysl.pl/?p=4531</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czym jest medytacja? To sposób na życie. Wizerunek medytacji, który funkcjonuje w popkulturze, to jedynie wierzchołek góry, na którą składają się różne sposoby obserwacji swojego uwarunkowanego umysłu. Medytacja niesie za sobą wiele korzyści. Przede wszystkim pozwala żyć świadomiej, będąc tu i teraz. Nic dziwnego, że korzysta z niej wielu ludzi sukcesu – biznesmenów, naukowców, aktorów i prawników. Staje się również praktyką stosowaną przez amerykańskich żołnierzy i marynarkę wojenną. W najbliższym czasie ma stać się również częścią programu edukacyjnego w kanadyjskich szkołach publicznych.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/medytacja-dla-poczatkujacych-czyli-jak-zaczac-medytowac/">Medytacja dla początkujących &#8211; czyli jak zacząć medytować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Co nieco o medytacji</h2>
<p>Medytacja stała się modna i jest już prawie tak popularna jak bieganie. Dziś już nie tylko nieliczni, ale każdy z nas może czerpać korzyści z jej źródła. Czym ono jest? To świadome życie tu i teraz, wyzbycie się negatywnych nawyków i branie z życia tego, co naprawdę daje szczęście i ubogaca. Medytować można zawsze i wszędzie. Najłatwiej jest na macie lub w wygodnym fotelu w odpowiedniej pozycji. Zaawansowani potrafią utrzymać medytacyjną uważność nawet w trakcie spacerów, sprzątania a nawet rozmowy. Najważniejsze jest to, by być świadomym swoich myśli, emocji i otoczenia.</p>
<p>Co daje medytacja? Uwalnia od lęku, stresu i ludzi, którzy mają negatywny wpływ na nasze życie. Daje także większą kontrolę nad myślami, a więc pozwala wyzbyć się nawyków i uwarunkowań, które sprawiają, że nie możesz poczuć się w pełni wolny i rozwinąć skrzydła. Nauczysz również cieszyć się chwilą i drobnymi przyjemnościami.</p>
<h2>ABC medytacji, czyli kilka metod dla początkujących</h2>
<p>Medytować można na wiele sposobów. Kluczem jest pełne wsłuchanie się w siebie i swoje ciało. Najłatwiej usiąść w ciszy w spokojnym miejscu, w którym nie rozpraszają Cię niepotrzebne bodźce. Warto przy tym stworzyć atmosferę sprzyjającą medytacji. W jej budowaniu pomogą świece, kadzidła, male czy instrumenty takie jak misy tybetańskie. Można również wykorzystać maty i poduszki do medytacji, które ułatwią zachowanie odpowiedniej pozycji.</p>
<p>[pinboard id=4569]</p>
<p>Jak medytować? Bardzo popularnym rodzajem medytacji jest podążanie za oddechem, tak aby być w pełni świadomym liczby wdechów i wydechów, ich głębokości oraz przerw. Można także spróbować przenieść poczucie uważności na spacer, tak by wczuć się we własne zmysły. Warto wtedy wsłuchać się w dźwięki i zapachy w otoczenia –poczuć wiatr na skórze i we włosach, a także doświadczyć pełniej tego, jak stopy dotykają ziemi. Dobrym pomysłem może być również próba spokojnego obserwowania swoich uczuć w oderwaniu od emocji, które do tej pory im towarzyszyły. Na chłodno, bez oceniania siebie, tak by zbudować dystans pomiędzy „ja” i emocjami.</p>
<p>Innymi sposobem na medytację jest śpiew. Dla niektórych jest on najłatwiejszą metodą na to, by osiągnąć większą uważność. Intonowanie mantr pomaga poczuć energię przepływająca przez ciało i umysł, która powoli wybrzmiewa w ciszy, która powstaje po ustaniu dźwięku. Możesz także wsłuchać się w muzykę medytacyjną i starać się rozpłynąć w jej brzmieniach. Mogą być to zarówno kompozycje melodyczne, jak i dźwięki natury.</p>
<p>Jak jeszcze można medytować? Jeśli nie przekonał Cię żaden z powyższych sposobów i potrzebujesz przewodnika, medytuj z YouTube. Nie, to nie żart. Na najpopularniejszym portalu z filmami dostępne są nagrania wielkich mistrzów, którzy przeprowadzą Cię przez kolejne etapy, tak byś poczuł pełne odprężenie. Dobrym pomysłem jest też skorzystanie z gotowych aplikacji do medytacji. Możemy polecić choćby Insight Timer, Headspace, Calm.</p>
<p>Wymienione działania to zaledwie kilka podstawowych metod z długiej listy praktyk medytacyjnych. Jeśli planujesz medytować na poważnie, koniecznie zapoznaj się także z innymi sposobami panowania nad swoim ciałem i umysłem. Pamiętaj, że medytacja nie zawsze musi przebiegać w pełnej ciszy. Jak już wspomnieliśmy, nie potrzebujesz do niej maty ani mroku. Ważne jedynie, abyś ją świadomie rozpoczął i zakończył. Na początku nie musisz medytować długo. Nie poddawaj się, jeśli skupienie będzie przychodziło Ci z trudem. Wystarczy, że utrzymasz je przez kilka chwil, po to by codziennie wydłużać ten czas. Po pewnym okresie medytacja stanie się dla Ciebie czymś naturalnym.</p>
<h2>Po co w ogóle medytować?</h2>
<p>Hugh Jackman, Jeff Goldblum, David Lynch, Nicole Kidman, Phil Jackson to początek bardzo długiej listy osób, które wiele zawdzięczają medytacji. Zwiększenie samoświadomości jest dobrym sposobem na uzdrowienie ciała i duszy. Skuteczność medytacji została udowodniona naukowo. Ludzie, korzystają z niej od tysięcy lat – zarówno w aspekcie świeckim, jak i duchowym (głęboka modlitwa też jest medytacją). Zobacz, co może zmienić w Twoim życiu:</p>
<ul>
<li>Dostrzeżesz, że Twój umysł czasami próbuje Cię oszukać. Na przykład każe Ci wierzyć, że błędne decyzje są dla Ciebie korzystne.</li>
<li>Twój umysł stanie się bardziej poukładany i nie będziesz doświadczać gonitwy myśli.</li>
<li>Będziesz żył bardziej świadomie.</li>
<li>Zwiększysz koncentrację.</li>
<li>Przestaniesz rozpamiętywać przeszłość i bać się przyszłości.</li>
<li>Zyskasz większą kontrolę nad swoim życiem.</li>
<li>Będziesz mógł dostrzec prawdziwą naturę rzeczy.</li>
<li>Nauczysz się czerpać z życia to, co najlepsze i najbardziej wartościowe.</li>
<li>Uwolnisz się od negatywnych myśli oraz destrukcyjnych wzorców i przekonań.</li>
<li>Będziesz zdrowszy: obniżysz ciśnienie krwi, zwiększysz odporność.</li>
<li>Nauczysz swój mózg jak być szczęśliwszym – badania naukowców z Harvardu dowiodły, że medytacja zmniejsza liczbę szarych komórek odpowiedzialnych za stres. Co więcej, mnoży je w obszarach współczucia i świadomości.</li>
</ul>
<h2>Czy medytacja ma złe strony?</h2>
<p>Wszyscy mówią o pozytywnych aspektach medytacji. Niewielu jednak wspomina o tym, że może mieć ona również skutki uboczne, wynikające z błędnego postrzegania jej natury. Pełne wyciszenie, relaks i spokój to odczucia, których oczekujemy po odbyciu seansu. Zdarza się jednak, że zgłębianie meandrów umysłu doprowadza do miejsca, do którego nie chciałeś wrócić. Co więcej, osoba praktykująca medytację, może tłumić niechciane uczucia, które później powrócą ze zdwojoną siłą. Negatywne emocje zawsze należy przepracować. Ich wyciszenie nie sprawi, że znikną.</p>
<p>[pinboard id=4572]</p>
<p>Czy należy bać się tych zagrożeń? Nie, ponieważ medytacja jest bardzo bezpieczną praktyką, a negatywne uczucia pojawiają się tylko w naprawdę skrajnych przypadkach. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że mogą wystąpić. Podstawą do ich uniknięcia jest wiedza o tym, jak medytować dobrze. Można zdobyć ją bezpośrednio od mentorów i nauczycieli lub ze specjalistycznych książek.</p>
<p>Praktykowanie najlepiej zacząć od małych kroczków, takich jak kilka świadomych oddechów czy pełniejszej obserwacji otaczającego świata. Nie można przy tym się do niczego zmuszać, ponieważ medytacja ma przede wszystkim uwalniać, ubogacać i uszczęśliwiać. Praktykowanie medytacji pod ochronnym parasolem wiedzy jest bezpieczne i pozwala w pełni czerpać to, co najlepsze z głębokiej studni świadomego umysłu.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/medytacja-dla-poczatkujacych-czyli-jak-zaczac-medytowac/">Medytacja dla początkujących &#8211; czyli jak zacząć medytować?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czego nauczyła mnie Vipassana?</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/czego-nauczyla-mnie-vipassana/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Celina Grzybowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jul 2019 10:44:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://spokojnyumysl.pl/?p=4526</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jadąc na pierwszy kurs Vipassany miałam z tyłu głowy, że mogę tam nie wytrzymać dziesięciu dni. Ludzie, których nie znam będą mi kazać robić rzeczy, których nie chcę, wstawać o porze, o której nie chcę wstawać. Będą mnie wręcz zmuszać do jedzenia rzeczy, których jeść nie lubię i jako przysłowiowa “wisienka na torcie” będę musiała jeszcze medytować tyle ile jeszcze nigdy nie medytowałam! </p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/czego-nauczyla-mnie-vipassana/">Czego nauczyła mnie Vipassana?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Obawy, lęki, nieznane ścieżki</h2>
<p>Jadąc na pierwszy kurs Vipassany miałam z tyłu głowy, że mogę tam nie wytrzymać dziesięciu dni. Ludzie, których nie znam będą mi kazać robić rzeczy, których nie chcę, wstawać o porze, o której nie chcę wstawać. Będą mnie wręcz zmuszać do jedzenia rzeczy, których jeść nie lubię i jako przysłowiowa “wisienka na torcie” będę musiała jeszcze medytować tyle ile jeszcze nigdy nie medytowałam! Nasz mózg dość często reaguje lękiem, jeśli chodzi o to, czego nie zna. Jego obroną jest wymyślanie różnych historyjek na temat tego, jak to nieznane może wyglądać. Czujemy się bezpiecznie w sferach, które znamy, a nowe sytuacje prowadzą często do wywołania reakcji stresowej. Jak się później okazało wszystkie zasady obowiązujące na kursie były idealnie dopasowane do tego, aby nauczyć się tej techniki medytacyjnej w jak najlepszych warunkach. I tak, jak teraz sobie o tym myślę, to była to chyba pierwsza lekcja Vipassany &#8211; nie reaguj lękiem, na to czego nie znasz. Nauczono nas, że kategoryzowanie świata na czarny i biały daje więcej korzyści i mniej cierpienia. Niestety, zero i jeden sprawdza się w matematyce, ale zupełnie nie sprawdza się w tym, co nosimy w sobie każdego dnia. Czerń i biel nie sprawdza się kiedy mówimy o ludzkiej psychice. W końcu ile razy okazało się, że postępując wbrew logice udało nam się coś osiągnąć?</p>
<h2>Wytrwałość</h2>
<p>[pinboard id=4594]</p>
<p>Na kursie Vipassany medytujesz ponad 10h dziennie z przerwami. Po wieczornej medytacji nie obejrzysz ulubionego serialu z czekoladą w ręku czy nie porozmawiasz z przyjacielem przez telefon. Czego mogły mnie nauczyć te skrajności? Tego, że dam radę i to czy dam radę zależy tylko i wyłącznie ode mnie i od tego czy zapanuje nad swoim umysłem, a w zasadzie czy wytrwale będę dążyć do tego by nad nim zapanować i nie będę się po drodze zniechęcać. Życie dzielę trochę na to “przed” i “po” kursie. To dzięki medytacji stałam się bardziej wytrwała. Godzinne siedzenie bez ruchu przełożyło się na dążenie do swoich celów mimo trudności. Mimo, że nie należę do osób, które szybko się poddają to dzięki medytacji stałam się bardziej wytrwała, kiedy coś mi nie wychodzi. Zauważyłam też dużą zmianę w aktywności fizycznej. Bardzo lubię ruch, na co dzień pracuję w obszarach związanych ze świadomością ciała. Można powiedzieć, że aktywność fizyczna to zaraz po odpowiednim odżywianiu rzecz, na którą zwracam szczególną uwagę w życiu. Co rozumiem, przez stwierdzenie “duża zmiana w aktywności fizycznej”. Głównie to, że wcześniej szybciej się poddawałam i szybciej przychodziły mi do głowy myśli “nie dasz rady”. Teraz wiem, że wszystko zaczyna się w głowie.</p>
<h2>Kreatywność</h2>
<p>Podczas medytacji raczej nie rozmyśla się o sprawach z przeszłości czy o tym co będzie się jadło po powrocie do domu &#8211; a przynajmniej nie powinno się o tym myśleć. Koncentracja i opanowanie umysłu sprawia, że skupiasz się tylko na doznaniach w ciele i je obserwujesz, dlatego kiedy masz czas wolny podczas kursu, albo po medytacji w domowym zaciszu przychodzą Ci do głowy różnego rodzaju świeże pomysły, albo rozwiązania spraw, których w stresie i napięciu nie mogłeś wcześniej rozwiązać. Kreatywność to cecha, która w moim zawodzie jest konieczna. Jako aktorka, reżyserka i instruktor teatralny muszę mieć wciąż nowe pomysły i rozwiązania na wiele rzeczy, a kiedy coś po drodze się sypie, muszę wiedzieć jak szybko rozwiązać problem. Po prawie 2 latach systematycznej medytacji mogę z całą pewnością powiedzieć, że zwiększa ona kreatywność mózgu &#8211; wyciszony mózg działa sprawniej i szybciej podaje rozwiązania wielu spraw, które jak się okazuje są naprawdę bardzo proste. To my zupełnie niepotrzebnie lubimy komplikować wiele rzeczy. Spokój i równowaga sprawia, że rozwiązania problemów mamy na wyciągnięcie ręki i nie musimy szukać daleko.</p>
<p>[pinboard id=4591]</p>
<h2>Lubię ciszę</h2>
<p>Według wszelkich testów psychologicznych, obserwacji siebie i tego jak postrzegają mnie inni ludzie &#8211; jestem ekstrawertykiem, którego wszędzie jest pełno. Lubię przebywać z ludźmi, lubię rozmawiać, śmiać się, podróżować. Nie usiedzę długo w jednym miejscu. Mimo tych wszystkich cech dzięki medytacji odkryłam coś co było gdzieś głęboko we mnie. Odkryłam jak ja lubię ciszę i jak bardzo lubię spędzać czas sama ze sobą, w samotności. Kiedyś tego nie lubiłam, głównie dlatego, że siedziało we mnie dużo różnych lęków, z których jednym z największych była samotność. Dziś wiem, że poczucie samotności wcale nie jest związane z ilością osób z którymi się przebywa. Cisza daje mi wolność, odpoczynek, radość, poczucie bezpieczeństwa. Cisza daje mi oddech. Nie pędzę już tak jak kiedyś, daje sobie więcej czasu na realizację niektórych działań czy wyznaczonych przez siebie celów.</p>
<h2>Szczera radość i wdzięczność</h2>
<p>Często wracam myślami do chwil z kursu, kiedy wyciszony umysł podsyłał mi poczucie szczęścia. Szczęścia chwili, w której jestem. Bycia tu i teraz. Doceniania tego, że zza chmur wychyla się słońce, że ktoś poświęcił czas i przygotował dziś dla mnie posiłek, że mam ciepłą czapkę i nie marznę w uszy na spacerze. Uśmiecham się do drzew, obserwuje ptaki, nasłuchuje szczekające psy gdzieś w oddali, obserwuje spadający śnieg. Cieszę się z tego co mnie otacza, jestem wdzięczna za to co mam i kim jestem i uświadamiam sobie to, że tak naprawdę poczucie szczęścia nie wynika z posiadania czy bycia w jakimś stanie, ale wynika z tego kim zdecyduje się być w danej sytuacji i z której strony na nią spojrzę. Każdy problem może być wyzwaniem, a nie powodem do stresu. Doceniam każdą chwilę, zarówno tą, która sprawia, że się uśmiecham jak i tą, w której siedzę skulona z opuchniętymi od łez powiekami. Nie kategoryzuję chwil czy emocji na lepsze i gorsze.</p>
<p>[pinboard id=4589]</p>
<h2>Rozwiązanie</h2>
<p>Dzięki medytacji, zarówno tej intensywnej podczas kursów, jak i tej w zaciszu domowym potrafiłam znaleźć rozwiązanie spraw, które siedziały we mnie zarówno jeśli chodzi o moje teraźniejsze życie, jak i tych, na które szukałam odpowiedzi od wielu lat. Od najmłodszych lat zadajemy sobie pytania odnośnie funkcjonowania świata oraz różnych sytuacji, w których się znajdujemy i ciężko jest nam znaleźć odpowiedź na te pytania. Z biegiem lat znajdujemy odpowiedzi na większość zadawanych przez siebie pytań. Jednak bez względu na wiek, część różnego rodzaju sytuacji jest zepchnięta do nieświadomej części naszego mózgu. Podczas drugiego kursu przyszło do mnie rozwiązanie sytuacji, którą nosiłam w sobie od dzieciństwa. Okazało się, że odpowiedź jest prosta i to ja sama skomplikowałam ją przez te wszystkie lata tak bardzo dorzucając przysłowiowej “oliwy do ognia”.</p>
<h2>Nie ma nic trwałego</h2>
<p>Od tego chyba powinnam zacząć. Nietrwałość. Podczas medytacji doświadcza się tego ciągle. W jednej minucie czujesz ból kolana, a za chwilę okazuje się, że bólu nie ma. Swędzi cię ręka, po 3 minutach skupiasz się na tej samej ręce i czujesz tylko chłód. Doznania. Tak bardzo połączone z medytacją i tak bardzo połączone z naszą naturą. Przyjęliśmy sobie jako ludzie to, że będziemy szufladkować świat. Ustaliliśmy, że na kobietę, która nas urodziła będziemy mówić “ mamo”, a krzesło będzie służyło do siedzenia. Tak samo ustaliliśmy, że sekunda będzie trwała sekundę, a nie minutę. Rozebraliśmy atom na cząsteczki i okazało się, że pomiędzy cząsteczkami w atomie znajdują się puste przestrzenie. Wiele rzeczy jest udowodnionych naukowo, ale lepiej żyje nam się z przywiązaniem. Przywiązujemy się do miejsc, ludzi, rzeczy. I te ostatnie właśnie &#8211; rzeczy są naszą największą zgubą w dzisiejszym świecie. Udało nam się wymyślić koło, żarówkę. Zaczęliśmy tworzyć wielkie miasta, małe urządzenia, dzięki którym możemy porozmawiać z kimś kto jest z drugiej strony globu. Potrafimy latać w kosmos, robić przeszczep serca. Oprócz świata realnego żyjemy w świecie wirtualnym. Jesteśmy najbardziej inteligentnym gatunkiem na tej planecie, albo przynajmniej tak nam się wydaje, bo kto mógł stworzyć charakterystykę mniej lub bardziej inteligentnych gatunków jak nie ten, który stoi na szczycie? Obserwacja własnego ciała podczas medytacji przekłada się w obserwację swojego zachowania w życiu codziennym. Rodzi brak przywiązania do rzeczy, miejsc i ludzi. Pozwala pojawiać się im i znikać. Daje wolność. Zrozumienie tego, że nic nie jest trwałe to wielka ulga dla umysłu, który wciąż pragnie być do czegoś przywiązany.</p>
<p>Jeśli podobał Ci się mój wpis, zerknij również na <a href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-technika-medytacyjna-czy-filozofia-na-zycie/">Vipassana &#8211; technika medytacyjna czy filozofia życia?</a></p>
<hr class="wp-block-separator" /><!-- /wp:separator -->

<!-- wp:image {"id":2452,"align":"left","linkDestination":"custom"} -->
<div class="wp-block-image">
<figure class="alignleft"><a href="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg"><img width="90" height="90" class="wp-image-2452" src="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg" alt="" /></a></figure>
</div>
<!-- /wp:image -->

<!-- wp:paragraph -->
<p><strong>Maja Olejnik</strong> Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Humanistyczno-społecznym SWPS we Wrocławiu; aktorka poznańskich i wrocławskich grup teatralnych; aktorka pantomimy w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pisarka, w 2018 r. wydała swoją pierwszą książkę <a href="https://www.facebook.com/niestwierdzona/" target="_blank" rel="nofollow">[niestwierdzona]</a>, która była swego rodzaju teatralnym manifestem o życiu młodej kobiety z bagażem doświadczeń. Od kilku lat pracuje z różnymi grupami wiekowymi prowadząc zarówno warsztaty teatralne, muzyczne, psychomotoryczne jak i psychologiczne. Obszarem jej głównych zainteresowań jest powiązanie psychiki z ciałem w teatrze oraz szeroko pojęta psychosomatyka. Wciąż podnosi swoje kwalifikacje uczestnicząc w licznych kursach i warsztatach w kraju i za granicą. Prywatnie: wegetarianka, starsza uczennica medytacji Vipassana.</p><p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/czego-nauczyla-mnie-vipassana/">Czego nauczyła mnie Vipassana?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Autobiografia Jogina &#8211; recenzja, opinia i spostrzeżenia</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/autobiografia-jogina-recenzja-opinia-i-spostrzezenia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Celina Grzybowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 May 2019 11:09:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://spokojnyumysl.pl/?p=3662</guid>

					<description><![CDATA[<p>Autobiografia Jogina to wyjątkowa książka napisana przez hinduskiego jogina o imieniu Paramhansa Yogananda. Ta autobiografia trafiła na listę 100 najwartościowszych książek stulecia w dziedzinie duchowości. Na całym świecie uznana została za klasyczne dzieło literatury duchowej. Daje wgląd w bardzo odmienne od zachodniego stylu życie osoby z Indii. Pokazuje jogę w jej prawdziwym holistycznym obliczu. Opowiada o osobie oddanej poszukiwaniom duchowym oraz o jej niecodziennych przygodach w Indiach, Ameryce i Europie.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/autobiografia-jogina-recenzja-opinia-i-spostrzezenia/">Autobiografia Jogina &#8211; recenzja, opinia i spostrzeżenia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Jogananda i komputery Apple</h2>
<p>Książka Paramhansy Joganandy jest obecnie jedną z najpopularniejszych książek o rozwoju duchowym. Myślę, że na jej popularność wpływają dwa główne czynniki. Pierwszy to niezaprzeczalna unikalność i autentyczność. Drugi czynnik, przez który najprawdopodobniej ta książka jest obecnie bardzo popularna to fakt, że Steve Jobs (założyciel Apple Computers) regularnie wracał do tej lektury oraz wręczał kopie Autobiografii Jogina swoim bliskim znajomym. Co więcej była to podobno jedyna książka, którą znaleziono na iPadzie Steve’a Jobsa po jego śmierci. Wieść o tym rozeszła się jak błyskawica. Dotarła też do mnie. Przyznaję, że pierwszy raz dowiedziałem się o Autobiografii właśnie przez tę historię ze Stevem.</p>
<h2>Początki</h2>
<p>5 stycznia 1893 roku urodził się Mukunda Lal Ghosh (w przyszłości Jogananda). Był czwartym dzieckiem w rodzinie o wysokich jak na Indie dochodach. Tata Mukundy, pracował na wysokim stanowisku w Indian Railway &#8211; czyli w hinduskiej kolei. Mukunda od dziecka był zainteresowany rozwojem duchowym, poszukiwaniem Boga i odnalezieniem prawdziwego sensu życia. Przez to nie miał lekko ze swoim rodzeństwem. Jako dziecko, wielokrotnie próbował udowadniać im istnienie wyższych sił. W jednym z pierwszych rozdziałów opowiada zabawną historię jak na oczach swojej młodszej siostry, siłą woli ściąga 3 papierowe latawce z nieba na ziemię.</p>
<h2>Relacja uczeń-guru</h2>
<p>Od jakiegoś czasu panuje u nas trend na coachów i mentorów. W Indiach tradycja nauczycieli czyli tak zwanych guru panuje niezmiennie od bardzo dawna. Książka opisuje historię poszukiwania guru, odnalezienia go i przyjmowania jego nauk. Jest tu opisana prawdziwa relacja tego typu, ze wszystkimi korzyściami i trudnościami.</p>
<p>[pinboard id=3666]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/projekt.cynamon/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">projekt c y n a m o n</a></h6>
<p>Jogananda trafił na wyjątkowego nauczyciela. Okazał się nim być Śri Jukteswar, który należy do szlachetnej linii mistrzów uczonych przez samego Babaji &#8211; jednego z największych indyjskich guru i joginów. Na przestrzeni kilku rozdziałów, poznajemy szczegóły ich relacji oraz ich życia.</p>
<p>Moją uwagę zwróciło niezwykłe oddanie Joganandy swojemu guru. Jednym z przykładów może być fakt, że Jogananda pragnął wieść proste życie jogina. Jednak jego mistrz Jukteswar powiedział mu, że jego przeznaczeniem jest zbliżenie Wschodu i Zachodu czyli szerzenie jogi i filozofii Indii na Zachodzie. Pomimo wielkich obaw i późniejszych trudności Jogananda oddał się swojej misji i poświęcił całe swoje życie właśnie temu.</p>
<h2>Prawo cudów</h2>
<p>Jogananda opowiada o wielu mistycznych doświadczeniach, zarówno swoich jak i innych. Wiedział jednak, że aby wzbudzić zaufanie ludzi z Zachodu będzie musiał do nich mówić w sposób, który zrozumieją. Dlatego opowieści o niezwykłych doświadczeniach często przeplatają się z odkryciami nauki dwudziestego wieku. Zdają się one potwierdzać starożytne nauki Wed, a co najważniejsze budują zaufanie.</p>
<p>Tak więc Jogananda opowiada o Newtonowskiej dwoistości wszechświata, o wielkich teoriach Einsteina na temat światła czy o świetlnej właściwości atomów i elektronów.</p>
<blockquote><p>&#8220;Sir James Jeans pisze: Strumień wiedzy kieruje się ku rzeczywistości niemechanicznej. Wszechświat zaczyna wyglądać bardziej jak wielka myśl niż jak wielka maszyna. Tak oto słowa nauki dwudziestego wieku zaczynają brzmieć jak stronica z prastarych Wed.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Paramhansa Jogananda, Autobiografia Jogina</p>
<p>Bazując na naukowych odkryciach oraz na doświadczeniu, Jogananda tłumaczy iluzoryczną naturę mai oraz to, w jaki sposób przejawia się ona w życiu każdego z nas. Podaje też sposób na jej pokonanie za pomocą doskonałej medytacji i stanu zwanego nirvikalpa samadhi. Jest to prastary sposób na uwolnienie się od świadomości materii i ograniczeń ciała w czasie i przestrzeni. To sposób w jaki dokonuje się cudów.</p>
<blockquote><p>&#8220;Za najwyższy cel człowieka uznano wzniesienie się ponad dwoistość stworzenia i dostrzeżenia jedności ze Stwórcą. Ci, którzy uparcie trwają w kosmicznej iluzji, muszą pogodzić się z jej prawem biegunowości: przypływu i odpływu, wzlotu i upadku, dnia i nocy, przyjemności i bólu, dobra i zła, narodzin i śmierci.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Paramhansa Jogananda, Autobiografia Jogina</p>
<h2>Krija Joga</h2>
<p>Jogananda to krzewiciel Krija Jogi, praktyki, która poprzez pracę z oddechem, wizualizację oraz proste ćwiczenia fizyczne odmienia ciało i psychikę ludzką. Jest sprawdzonym sposobem na otwarcie drzwi doświadczeń duchowych.</p>
<blockquote><p>&#8220;Krija joga jest narzędziem, które umożliwia przyspieszenie ludzkiej ewolucji &#8211; tłumaczył swym uczniom Śri Jukteswar. Starożytni jogini odkryli, że tajemnica świadomości kosmicznej ściśle wiąże się z opanowaniem oddechu. Jest to wyjątkowy i nieśmiertelny wkład Indii do skarbnicy wiedzy ludzkości.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Paramhansa Jogananda, Autobiografia Jogina</p>
<p>[pinboard id=3669]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/projekt.cynamon/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">projekt c y n a m o n</a></h6>
<p>Krija Joga jest często wspominana na stronach tej książki. Została upowszechniona przez Lahiri Mahasai, który był guru Śri Jukteswara, czyli nauczyciela Yoganandy. Z kolei Lahiri Mahasaja otrzymał tę naukę od swojego guru Babadżiego &#8211; jednego z największych joginów Indii.</p>
<blockquote><p>&#8220;Poprzez stopniowe i regularne zwiększanie liczby prostych, niezawodnych ćwiczeń krija jogi ciało człowieka dzień po dniu ulega astralnej transformacji i ostatecznie zostaje przygotowane na przyjęcie nieskończonych możliwości energii kosmicznej, która jest pierwszym materialnie aktywnym przejawem Ducha.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Paramhansa Jogananda, Autobiografia Jogina</p>
<h2>Najważniejsze postaci na drodze Joganandy</h2>
<p>Tugrysi Swami, D.C. Bose, Śri Jukteswar, Babadżi, Teresa Neuman, Mahatma Ghandi to tylko niektóre postaci opisane przez Joganande. Każda z nich wiąże się z ciekawą przygodą i opowieścią.</p>
<p>Prawdziwie inspirująca jest część opowiadająca o spotkaniu Joganandy z Magatmą Ghandim.</p>
<blockquote><p>&#8220;Potrzeba dość niezłomnego szeregu ćwiczeń, aby osiągnąć umysłowy stan niestosowania przemocy. Jest to życie zdyscyplinowane na wzór żołnierza. Ten doskonały stan można osiągnąć tylko, gdy umysł, ciało i mowa są ze sobą ściśle skoordynowane. Każdy problem sam się rozwiąże, jeśli postanowimy uczynić prawo prawdy i niestosowania przemocy swym prawem życia.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Paramhansa Jogananda, Autobiografia Jogina</p>
<p>Jedną z bardziej uderzających historii jest opowieść o bawarskiej stygmatyczce Teresie Neuman, która w każdy piątek manifestowała rany odpowiadające ranom Chrystusa na czole, dłoniach, stopach i boku. Neuman podobno nigdy nie spożywała pożywienia. W każdy piątek o 6:00 rano przyjmowała jedynie poświęcony opłatek.</p>
<h2>Czy warto przeczytać tę książkę</h2>
<p>Jeśli interesuje Cię rozwój duchowy, joga, historia i tradycja Indii to jest to zdecydowanie książka, która warto przeczytać. Książka zawiera wiele opisów mistycznych zjawisk, do których najlepiej podejść z otwartą głową. Lektura tej książki to też unikalna okazja na poznanie życia wyjątkowej osoby w wyjątkowych okolicznościach. Czytana w uwadze i ze świadomością, książka odkrywa mnóstwo wskazówek i inspiracji, które można wypróbować w swoim życiu. Jogananda jest też autorem kilku innych książek. Niektóre z nich dostępne są <a href="https://spokojnyumysl.pl/kategoria-produktu/ksiazki/duchowosc/?swoof=1&amp;pa_producent=paramahamsa-jogananda&amp;really_curr_tax=227-product_cat">tutaj</a>.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/autobiografia-jogina-recenzja-opinia-i-spostrzezenia/">Autobiografia Jogina &#8211; recenzja, opinia i spostrzeżenia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Satsang z Nitya. Zapiski, wrażenia, refleksje&#8230;</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/satsang-z-nitya-zapiski-wrazenia-refleksje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz Świstuń]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2019 16:17:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://spokojnyumysl.pl/?p=2831</guid>

					<description><![CDATA[<p>Satsang z Patrycją Nitya Pruchnik i jej rozumienie "Prawdy". Dwa dni spokojnej, wręcz medytacyjnej atmosfery w środku miasta. Kilkanaście poszukujących i otwartych głów zamkniętych w jednym pomieszczeniu. Jak to wszystko wyglądało? Czym jest satsang? Czy to jakaś sekta, religia? O co chodzi z tą świadomością i gdzie się ona znajduje? Czym jest ten nonszalancki non-dualizm? Przeczytaj jak wygląda doświadczenie satsang z perspektywy „świeżaków”.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/satsang-z-nitya-zapiski-wrazenia-refleksje/">Satsang z Nitya. Zapiski, wrażenia, refleksje&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Słowem wstępu</h2>
<p>No więc stało się. Był to nasz pierwszy satsang. Co więcej całkowicie nieplanowany. Wcześniej widzieliśmy satsangi kilku nauczycieli w internecie. Widzieliśmy też wcześniej <a href="https://www.youtube.com/c/NityaMeditation" target="_blank" rel="noopener nofollow">kilka klipów Patrycji Pruchnik</a>. Na tym jednak kończyła się nasza „wiedza&#8221;. W piątek, o godzinie 22:00 dowiedzieliśmy się o wydarzeniu Patrycji. O 22:30 mieliśmy już spakowane plecaki. Rano wsiedliśmy do samochodu i ze Śląska ruszyliśmy w kierunku Łodzi, po drodze kontaktując się z organizatorami i rezerwując nocleg. Mówi się, że nieplanowane wyjazdy są najlepsze… Mieliśmy nadzieję, że tak właśnie będzie.</p>
<h2>Kim jest <a href="https://nityameditation.org/" target="_blank" rel="noopener nofollow">Patrycja Nitya Pruchnik</a>?</h2>
<p><a href="https://nityameditation.org/" target="_blank" rel="noopener nofollow">Nitya</a> to imię nadane Patrycji przez jej nauczyciela Sri Mooji. W sanskrycie, Nitya znaczy „Wieczna Esencja”. Patrycja już od dłuższego czasu prowadzi satsangi, odosobnienia, medytacje i warsztaty z non-duality w tradycji Advaita Vedanta. Robi to w Polsce i za granicami naszego kraju. Jej wystąpienia w języku polskim jak i angielskim są dostępne na <strong><a href="https://www.youtube.com/c/NityaMeditation" target="_blank" rel="noopener nofollow">jej kanale na YouTubie</a></strong>. Patrycja jest też autorką książki &#8220;<a href="/produkt/koniec-wszystkich-historii-medytacje/">Koniec wszystkich historii. Medytacje</a>”, która jest zresztą dostępna w naszym Spokojnym sklepie.</p>
<p>Nitya wspomina, że na jej pierwszym satsangu z Moojim, mimo bariery językowej, coś bardzo głęboko się w niej poruszyło. Poczuła, że znalazła coś czego bezskutecznie szukała całe życie. Mooji to nauczyciel duchowy, znany wielu ludziom z prostego przekazu i radosnego usposobienia. W internecie jest dostępnych wiele jego materiałów &#8211; jeśli nie znasz, warto zobaczyć.</p>
<p>[pinboard id=2871]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/NataliaGiedrysPictures/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">Natalia Giedryś</a></h6>
<h2>Przebieg warsztatów satsang</h2>
<p>Całość odbyła się w starej kamienicy, <a href="https://www.facebook.com/lodzkiosrodekzen/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">Łódzkiego Ośrodka Zen Szkoły Kwan Um</a>. Grupa uczestników składała się z kilkunastu osób, w różnym wieku. Satsang trwał dwa dni &#8211; sobotę i niedzielę. Sobota rozpoczęła się od wspólnej 1,5 godzinnej medytacji prowadzonej. Po medytacji była przerwa obiadowa. Po przerwie wróciliśmy na 2 godzinny satsang. Drugi dzień wyglądał bardzo podobnie &#8211; rozpoczęliśmy od medytacji, następnie przerwa i satsang.</p>
<h2>Co to jest satsang?</h2>
<p>W sanskrycie satsang oznacza dosłownie „obcowanie z Prawdą”. Jest to rodzaj praktyki duchowej, oryginalnie związany z hinduizmem. To spotkanie prowadzone w spokojnej atmosferze, można wręcz powiedzieć medytacyjnej, które polega na rozmowie osoby prowadzącej z uczestnikami. Osoba prowadząca opowiada i stawia w trakcie spotkania wiele pytań. Stawiane pytania bardzo często poddają w wątpliwość rzeczy, które wydawałyby się niepodważalne. Ale o tym w dalszej części&#8230;</p>
<p>[pinboard id=2861]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/NataliaGiedrysPictures/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">Natalia Giedryś</a></h6>
<h2>Po co mi satsang? Czy warto?</h2>
<p>Satsang pomaga spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy. To też okazja aby zwolnić, pobyć z innymi i wspólnie głęboko zastanowić się nad otaczającą nas rzeczywistością. Wydaje mi się, że samo to jest już wartościowe, w szczególności w dzisiejszych czasach.</p>
<p>Wszystko pędzi. Jesteśmy ciągle zajęci bieganiem za zakupami, obowiązkami w pracy czy w domu. Cały czas kłębią się w nas myśli, z którymi w pełni się identyfikujemy. W tle ciągle gra telewizja, przeglądamy społecznościówki i setki innych stron internetowych. Jesteśmy zalewani informacjami, które coraz mniej dla nas znaczą. Nie potrafimy na chwilę się od tego wszystkiego odłączyć. Jesteśmy uzależnieni, nawet tego nie zauważając.</p>
<blockquote><p>&#8220;Toniemy w informacji, umieramy z braku wiedzy&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; E. O. Wilson</p>
<p>Wynikiem tego wszystkiego jest wylew depresji, stresu, agresji, chaosu, zagubienia, poczucia braku sensu, braku radości i wielu przeróżnych chorób cywilizacyjnych.</p>
<p>Satsang pomaga wprowadzić w życie codzienne trochę więcej spokoju, harmonii, dystansu i radości.</p>
<h2>Czy satsang jest związany z religią?</h2>
<p>Satsang to tradycja znana od tysiącleci. Oryginalnie związany jest z hinduizmem. Jednak warsztaty z Patrycją Pruchnik nie nawiązują do niego bezpośrednio. Przyznam, że początkowo miałem pewne obawy, że to spotkanie może być formą jakiegoś kultu, sekty. Obawiałem się manipulacji. Jednak po tych dwóch dniach mogę powiedzieć, że nie odniosłem takiego wrażenia. Patrycja zaznacza, że nie chodzi tu o nią ale o indywidualne procesy, które dzieją się wewnątrz każdego z nas. Nacisk był na skierowanie uwagi na swoje wnętrze &#8211; nie na prowadzącego.</p>
<p>Nie da się jednak zaprzeczyć, że satsang jest praktyką duchową. Nie jest związany z jakąś konkretną religią. Skupia się jednak na poszukiwaniu czegoś głębiej. Jest praktyką zmierzającą do odkrycia Świadomości. Świadomości, której nie da zbadać się zmysłowo i rozumianej szerzej niż definiuje to psychologia. Coś co leży u podstawy wszystkiego. Wiem, brzmi tajemniczo. Spróbujmy więc zebrać w kilku paragrafach jak na satsangu definiowana była Świadomość.</p>
<h2>Czym jest świadomość?</h2>
<p>W zasadzie można powiedzieć, że cały satsang sprowadza się do próby zdefiniowania czy zlokalizowania świadomości. Próbuje się ją określić przeróżnymi pytaniami. Pytania te, bardzo często zadaje Nitya, ale uczestnicy biorą również czynny udział i dokładają swoje. Jeśli masz chwilę, spróbuj przeczytać te pytania powoli, jedno po drugim i dać sobie czas na ich zrozumienie.</p>
<p>Gdzie znajduje się świadomość? Czy świadomość jest umysłem? Myślą? Emocją? Czy świadomość jest doświadczeniem? Czy świadomość znajduje się w ciele? Jeśli tak to gdzie? Jest tu czy gdzieś indziej? Czy są dwie świadomości czy jedna? Gdzie zaczyna się moja świadomość? Gdzie się kończy?</p>
<p>Czy jest ona stała czy się porusza? Czy się zmienia? Jaka jest relacja świadomości do czasu? Starzeje się? Czy jest dojrzała świadomość? Niedojrzała świadomość? Czy świadomość jest mała czy duża?</p>
<p>[pinboard id=2889]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/projekt.cynamon/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">projekt c y n a m o n</a></h6>
<p>Odpowiedzi nie przychodzą łatwo, dlatego szukamy wspólnie. Co ciekawe, okazuje się że każda odpowiedź opisuje tylko jakąś część świadomości &#8211; nigdy samą świadomość. Na przykład: &#8220;Ja widzę. Ja czuję. Ja słyszę. Ale co widzi? Co czuje? Co słyszy?&#8221; Próbujemy zajrzeć głębiej i zobaczyć &#8220;co widzi&#8221;? Oczywiście nie udaje nam się tego zobaczyć&#8230;</p>
<p>&#8220;Wielu mędrców próbowało znaleźć świadomość &#8211; nikomu się to nie udało, nikt jej nie znalazł. Natomiast jednocześnie nikt nie potrafi jej zaprzeczyć.&#8221; Patrycja Pruchnik</p>
<p>Nitya wskazuje gdzie leży problem. Zostaliśmy nauczeni przez nasza kulturę, aby kojarzyć świadomość z czymś namacalnym. Mówi się nawet, że mam świadomość czegoś. To świadomość, której potrzebne jest doświadczenie czyli coś takiego jak emocja czy uczucie. Jednak świadomość emocji nie może być świadomością ostateczna, ponieważ emocja zawiera się w świadomości. Jest jakby jej częścią, ale nią ostatecznie nie jest. Musi więc być coś głębiej&#8230;</p>
<p>Mniej więcej takim sposobem, dochodzimy do konkluzji, że prawdziwa <a href="https://spokojnyumysl.pl/sklep/?s=%C5%9Bwiadomo%C5%9B%C4%87">Świadomość</a> nie jest doświadczeniem. Nie da się jej dotknąć a nawet opisać słowami. Nie może być doświadczona w sposób w jaki przywykliśmy na co dzień.</p>
<p>Czuje się zdezorientowany… ?</p>
<p>Takim sposobem, krok po kroku obieramy jakby „warstwy cebuli”. Czasem mam wrażenie, że to nie ma sensu. Jednak powoli, rzeczywiście dochodzimy do czegoś co da się wyczuć jakby intuicyjnie ale nie da się zdefiniować…</p>
<p>Poprzez to &#8220;obieranie cebuli&#8221; dochodzi się do tego co Patrycja nazywa „świadomością Świadomości”, &#8220;uważnością Uważności” czy „obecnością Obecności”. Logika doprowadza nas do nicości ale nie w negatywnym znaczeniu tego słowa. To intensywne uczucie lekkości intelektualnej i wewnętrznego spokoju, które kilkukrotnie w trakcie satsangu wzbudziło w grupie śmiech.</p>
<blockquote><p>&#8220;Nawet powiedzenie „świadomość&#8221; to za dużo, ponieważ powiedzenie „świadomość&#8221; nadaje jej podmiotowości, której nie ma.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Patrycja Pruchnik</p>
<p>Lekkości dodała też informacja, że świadomości nie musimy w żaden specjalny sposób zdobywać, ponieważ ona nie była nigdy niezdobyta. Po prostu jest, i jest, i jest &#8211; jest ciągle&#8230; Świadomość jest bezwysiłkowa. Nie muszę nic robić, aby być świadomym.</p>
<p>&#8220;Ooo! Czyli nie muszę już codziennie siedzieć na poduszce do medytacji? Doskonale!&#8221; &#8211; pomyślałem ?</p>
<h2>Czym jest doświadczenie?</h2>
<p>Doświadczenie jest określane przez Patrycję jako wszystko to co możemy poczuć własnym ciałem. Są też nimi oczywiście nasze myśli i emocje. Wszystko to składa się na nasze doświadczenie. Jesteśmy wszyscy bardzo przywiązani do naszych doświadczeń. Zostaliśmy wychowani, aby je bronić. Jak się dowiadujemy, doświadczenie związane jest też z ciągłą zmiennością i nietrwałością wszystkiego co nas otacza.</p>
<p>Tak więc ponownie, szeregiem pytań próbujemy zbadać czym jest doświadczenie. Gdzie jest to miejsce, z którego przychodzą i dzieją się doświadczenia? Co w tej chwili doświadcza emocji? Co umożliwia doświadczanie? Czy jestem doświadczeniem? Czy zawieram się w doświadczeniu? Czy doświadczam ciałem?</p>
<p>Są to warianty pytania: &#8220;Kim tak naprawdę jestem?”. Głęboka introspektywa pokazuje, że wszystkie rzeczy, które mogą być znalezione odbywają się w świadomości. Pokazuje, że wszystkie doświadczenia dzieją się jakby w przestrzeni świadomości ale samą świadomością nie są. Patrycja sięga po telefon i pokazuje nam zegar na czarnym tle. Podobnie jak wskazówki tego zegarka przemieszczają się po czarnym tle, tak nasze doświadczenia zmieniają się w przestrzeni naszej świadomości. Świadomość jest zawsze obecna, trwała i niezmienna.</p>
<p>[pinboard id=2886]</p>
<p>Patrycja wskazuje na głębsze doświadczanie czyli wyczulenie się na coś co jest poza słowami i doświadczeniem zmysłowym. To doświadczanie nazywa „Pierwszą obecnością”. Nie mówi tu o odrzuceniu rzeczywistości fizycznej czy o odrzuceniu doświadczania zmysłowego. Mówi o tym, że przed nietrwałym doświadczeniem zmysłowym czy wiedzą mentalną jest coś niezmiennego i wiecznego w czym można się rozluźnić i spocząć. Aby więc odpowiedzieć sobie na pytanie &#8220;Kim jestem?&#8221; należy się uwrażliwić. Należy w pewnym sensie przestać patrzeć na to co widzę i zwrócić uwagę na to „kto widzi&#8221;. Wystarczy poprzestać na tym pytaniu. Wystarczy z nim być. Jak mówi Nitya: „Samo to pytanie zrobi robotę. W ten właśnie sposób można odnaleźć siebie. W tej prostocie.&#8221;</p>
<blockquote><p>&#8220;Doświadczenie się dzieje &#8211; nikomu. Po prostu się dzieje.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Patrycja Pruchnik</p>
<h2>Nonszalancki non-dualizm</h2>
<p>Aby zrozumieć czym jest non-dualizm zacznijmy od zdefiniowania dualizmu. Dualizm oznacza dwoistość. Oznacza to, że człowiek doświadcza jedynie poprzez różnorodność. Na przykład, aby poznać radość, musimy poznać smutek, aby poczuć głód, musimy doświadczyć sytości, aby zrozumieć, że wszystko jest jednością, musimy doświadczyć wielości. Według non-dualizmu, różnorodność jest potwierdzeniem tego, że wszystko jest jednym &#8211; taka jest natura naszej rzeczywistości. W esencji wszystko prowadzi do Jedności.</p>
<p>„Kurcze. Chyba znowu się zgubiłem. Różnorodność potwierdza istnienie jedności wszystkiego?” &#8211; pomyślałem.</p>
<p>Jeśli Ty też się zgubiłeś &#8211; bez obaw. Na temat non-dualizmu pisze się grube tomy (przykładem może być <a href="https://spokojnyumysl.pl/produkt/kurs-cudow/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Kurs Cudów</a>) Patrycja mówi, że non-dualizm po prostu oznacza &#8220;nie dwa&#8221;. Dlaczego &#8220;nie dwa&#8221;? Bo wiesz, że to drugie nie jest Ci do niczego potrzebne, ponieważ to pierwsze broni się samo. Gdy uświadomisz to sobie, cała ta dywagacja, wszystkie te ucieczki, nadzieje i uniki nie będą już potrzebne. Stoisz z tym co jest &#8211; ot tak. Nie inaczej.</p>
<p>[pinboard id=2869]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/NataliaGiedrysPictures/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">Natalia Giedryś</a></h6>
<p>Czy świadomość może się mylić? Czy życie się myli? Chyba nie. Podważanie czegokolwiek nie ma sensu. W pewnym sensie budzenie się w rzeczywistości non-dualnej oznacza stanięcie w pełnej akceptacji. Dzięki temu nagle to co było przekleństwem staje się cudem. Nie dlatego, że się o tym myśli. Gdzieś głęboko w środku wie się, że tak jest. To nie zrozumienie czegoś, tylko pewnego rodzaju intuicja.</p>
<blockquote><p>&#8220;Tego kto patrzy, kto widzi i słyszy po prostu nie ma. Nie ma go jako kogoś oddzielonego od całości.&#8221;</p></blockquote>
<p class="author">&#8211; Patrycja Pruchnik</p>
<h2>Iluzoryczność rzeczywistości materialnej</h2>
<p>Patrycja kilkukrotnie wracała do tematu iluzorycznej natury świata materialnego. Niektóre z pytań mających pomóc nam zbadać tę iluzoryczność brzmiały następująco:</p>
<p>&#8220;Gdy masz zamknięte oczy, to czy Twoje doświadczanie się zakończyło? Widzisz ciemność, lecz Twoje doświadczenie się nie kończy. Czy ciemność ma początek i koniec? Czy jesteś w jakiś sposób oddzielony od tej ciemności? Czy jest ciemność i ty? Czy ty jesteś tą przestrzenią? Czy możesz powiedzieć w czym się zawiera? Czy możesz powiedzieć czy jest przypisana do ciała? Jeśli jesteś od niej oddzielony to w jaki sposób? Gdzie dzieją się te wszystkie obiekty, które widzisz? Po czym się przemieszczają? Gdzie żyją? Czy możesz dostrzec aspekt nieograniczoności, nieskończoności mając oczy otwarte?&#8221;</p>
<p>Gdy pominie się wszelkie interpretacje umysłu i dojdzie się w końcu do samego sedna, pozostanie po prostu ciemność. Bez kształtu, bez przypisanego miejsca. Nie ma między nami dystansu bo wszystko jest jednym. Przestrzeń i oddzielenie jest tylko i wyłącznie iluzją umysłu.</p>
<h2>Umysł</h2>
<p>Żyjemy w naszych głowach. Na co dzień w zdecydowanej większości komunikujemy się za pomocą słów. Opowiadamy sobie samym historie w głowie; gdy rozmyślamy, wspominamy, planujemy czy pracujemy. Wcześniej czy później nasze myśli stają się pierwszą prawdą. Stają się pierwszym wewnętrznym widzeniem, co do którego nie mamy żadnych wątpliwości.</p>
<p>Na początku pojawia się malutka myśl w stylu: „smutno mi”. Trudniejsze okoliczności w życiu lub zwykła tendencja umysłu do negatywności spowoduje, że tego rodzaju myśl wróci ponownie, i ponownie. Zacznie dobierać kolejne argumenty nadające jej siły. Myśli bardzo często wiążą się z emocjami, które czujemy w ciele. Wkrótce odczuwamy dotkliwy, dokuczliwy smutek, gdzieś głęboko w środku. Emocje z kolei dodadzą kolejnych argumentów umysłowi i negatywna pętla się zamyka…</p>
<p>Dlatego tak bardzo czasem przydaje się umiejętność wyłączenia umysłu. Trzeba umieć nabrać do niego dystansu, odstawić na bok. Można sobie w takich chwilach zadać pytanie: „Kim jestem i w kim się ta dywagacja dzieje?”. Bycie z tym pytaniem pozwala ponownie uświadomić sobie, że umysł nie jest najważniejszy. To jest droga do poznania jednej, nie-dualnej rzeczywistości, w której myśli nie są na pierwszym planie.</p>
<p>Nadawanie nazw, form, znaczeń tworzy wewnętrzne poczucie oddzielenia. Powstaje mimowolna identyfikacja z ciałem, myślą i emocją. Jeśli nie macie pewności, że to prawda, sprawdźcie to bezpośrednio na sobie. Informacja staje się wiedzą wyłącznie wtedy gdy zostanie bezpośrednio sprawdzona. Spróbuj w medytacji obserwować wszystko dookoła bez używania słów określających nazwy i formy. Sprawdź czy czujesz wtedy oddzielenie.</p>
<p>Czyli pierwszym krokiem jest zauważenie umysłu, uświadomienie sobie kiedy i w jaki sposób się ujawnia. Drugi krok to próba porzucania umysłu.</p>
<p>Wizja porzucenia umysłu nadaje pewnej lekkości. Z drugiej strony budzi we mnie mocny sprzeciw… Uświadamiam sobie jednak po chwili, skąd bierze się ten sprzeciw. Ahhh, to nie jest takie proste&#8230;</p>
<h2>Cisza i spokój</h2>
<p>Na satsangu ciekawym doświadczeniem były dla mnie wydłużone momenty ciszy w trakcie rozmowy. Jest to coś do czego nie przywykłem. Środowisko pracy i moje wychowanie nakazują ciągłość w komunikacji. Cisza oznacza często skrępowanie, zakłopotanie. Dlatego zwykle jej unikam&#8230;</p>
<p>Zauważyłem jednak, że tam cisza była całkowicie przyzwolona. Nie budziła skrępowania. Dawała chwilę na zastanowienie się. Nawet jeśli odczuwało się strach czy tremę związaną z mówieniem to ten brak pośpiechu dawał wytchnienie i ulgę. Pozwalał mówić z głębi a nie z emocji. Ciągłe gadanie jest zakodowane w naszym społeczeństwie. Prawdopodobnie nauczyliśmy się tego od ciągle nawijających prezenterów telewizyjnych, non-stop nadającego radia, krzyczących banerów na ulicach, niekończących się streamów informacji na profilach społecznościowych &#8211; wszystko i wszyscy mówią, bez przerwy.</p>
<p>Zapomnieliśmy, że czasem wystarczy po prostu być. Być z sobą czy z drugą osobą. Nie trzeba czuć się przymuszonym do mówienia. Nie musi w związku z tym powstawać napięcie. Satsang daje rzadką możliwość pobycia z grupą ludzi &#8211; ot tak po prostu, powoli, bez przymuszania, wołania czy namawiania. Ot tak, po prostu, na spokojnie.</p>
<h2>Jak wygląda praktyka?</h2>
<p>No więc jak to wszystko ma przełożyć się na moją codzienność? Co mogę z tym wszystkim zrobić? Rzeczywiście po tych dwóch dniach na satsangu, czuje się spokojniejszy. Rzeczy wydają się klarowniejsze ale co po powrocie do pracy, rodziny, obowiązków i całej reszty?</p>
<p>Pierwszy krok to zauważenie świadomości. Stale próbuj przekierowywać uwagę na Świadomość. Praktykuj jak najczęściej „patrząc” w tym „kierunku&#8221;. Skieruj uwagę na świadomość Świadomości. Pomocniczo zadaj sobie pytanie: czy moja świadomość teraz jest czy jej nie ma? Nie trzeba siedzieć w pozycji lotosu, aby to praktykować. Wręcz dobrze jest zadawać sobie to pytanie w codziennych okolicznościach.</p>
<p>[pinboard id=2855]</p>
<h6 style="text-align: center">Foto: <a href="https://www.facebook.com/projekt.cynamon/" target="_blank" rel="noopener noreferrer nofollow">projekt c y n a m o n</a></h6>
<p>Jeśli natomiast masz możliwość praktykowania formalnej <a href="https://spokojnyumysl.pl/kategoria-produktu/medytacja/">medytacji</a> &#8211; też dobrze. Nawet 5 minut dziennie wystarczy &#8211; ważne, aby była regularność. Co do techniki, Patrycja zachęcała do medytacji „Nic nie robienia”. Polega ona na po prostu siedzeniu i pozwoleniu, aby wszystko było tak jak jest. Nie staraj się skupić nawet na oddechu. Nie próbuj nawet rozluźniać ciała. Gdy pojawiają się myśli &#8211; zauważ je i zaakceptuj. Powiedz sobie: &#8220;Doskonałe są te myśli”. Czujesz niecierpliwość &#8211; zauważ ją i zaakceptuj. Powiedz sobie: „Doskonała jest ta niecierpliwość.”</p>
<p>Spróbuj nie ingerować w doświadczenie. Spróbuj nauczyć się puszczać wszystko takim jakim jest. Jednocześnie zwracając uwagę na świadomość. Na początku zauważysz oscylację: pamiętam &#8211; zapominam, widzę &#8211; nie widzę. Z czasem jednak tego widzenia będzie coraz więcej. Praktyka czyni mistrza ?</p>
<h2>Podsumowanie</h2>
<p>Jaka więc jest moja opinia? Muszę powiedzieć, że na początku czułem się trochę skrępowany. Ołtarzyk, stolik z obrusem, świeczka, obrazki hinduskich guru i Patrycja siedząca nad nami na krześle trochę mnie początkowo skrępowały. Chyba większość z nas nie jest przyzwyczajona do przebywania w takich miejscach. Ta sceneria chyba obudziła we mnie obawy związane z sektami, manipulacją, wykorzystywaniem.</p>
<p>Po pierwszym dniu trochę nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć. Ale może dlatego, że o tym próbowałem myśleć. Wewnątrz czułem mieszankę sceptycyzmu ale też poczucie, że coś te rozmowy we mnie poruszyły. „Coś” to słowo klucz, ponieważ ciężko to zidentyfikować.</p>
<p>Drugi dzień trafił do mnie zdecydowanie głębiej. Już wtedy miałem wrażenie, że znam tych ludzi. Mimo tego, że nie rozmawialiśmy, w jakiś sposób dało się odczuć pewną więź. To poczucie pomogło mi głębiej się rozluźnić i skupić na satsangu.</p>
<p>Pozytywnie zaskoczył też fakt, że pierwszy satsang był planowany na 2 godziny a ostatecznie byliśmy razem ponad 3 godziny. Patrycja ewidentnie kocha to co robi. Jest otwarta na ludzi. Nikogo nie krytykuje, nie zaprzecza. W każdym pytaniu znajduje Prawdę, którą próbuje jedynie pokierować. Satsang jest w ogóle nie przymuszony. Daje to duże poczucie swobody i zaufania.</p>
<p>Tych dwóch dni nie da się dobrze streścić. W tym wpisie zawarłem małą cząstkę tego nad czym pracowaliśmy. Dodatkowo, bardzo ważnym aspektem jest obecność. Nie da się przekazać obecności uczestników czy atmosfery miejsca filmikiem czy książką. Wiadomo, szklany ekran czy kartka papieru nie oddają całości doświadczenia. Jeśli chce się rzeczywiście rozwijać, należy wyjść do świata i doświadczyć go wszystkimi zmysłami.</p>
<p>Jeśli natomiast się obawiasz &#8211; to naturalne. Ja ze swojej strony mogę zapewnić, że są to spotkania bezpieczne, a co więcej niezwykle wartościowe.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/satsang-z-nitya-zapiski-wrazenia-refleksje/">Satsang z Nitya. Zapiski, wrażenia, refleksje&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Vipassana &#8211; zapiski z drugiego kursu</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-zapiski-z-drugiego-kursu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Celina Grzybowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2019 09:31:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://spokojnyumysl.pl/?p=2665</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mija tydzień odkąd wróciłam ze swojego drugiego w życiu kursu Vipassany. Jak myślę o tych 10 dniach to serce mi się samo cieszy, jeśli to w ogóle realne żeby serce mogło się uśmiechać… wyobraziłam to sobie... ale wracając do tematu...<br />
10 dni bez telefonu, rozmów (nie licząc tych kilku zdań wymienionych z nauczycielem), bez wiadomości ze świata. Tylko ja, termos, budzik i moja poduszka do medytacji.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-zapiski-z-drugiego-kursu/">Vipassana &#8211; zapiski z drugiego kursu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytaj mój wcześniejszy artykuł <a href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-technika-medytacyjna-czy-filozofia-na-zycie/">Vipassana &#8211; technika medytacyjna czy filozofia na życie?</a></p>
<h2>Dzień 0</h2>
<p>A więc to dziś. Wyruszamy. Spotykamy się na stacji benzynowej. Ja, Ania, Agnieszka i Michał. Całą czwórką jedziemy do Dziadowic. Nie znaliśmy się wcześniej. Ania napisała do mnie kilka dni przed wyjazdem czy ogarniemy razem jakiś transport z Poznania na kurs. MIchał wstawił BlaBlaCar’a o 1:00 w nocy tego samego dnia, w którym mieliśmy jechać. Już straciłyśmy z Anią nadzieję, że uda nam się coś ogarnąć. Przed nami wizja pociągu, kilku autobusów i taksówki, która wywozi nas w las. Całe szczęście &#8211; udało się. Agnieszka niedawno wróciła z podróży po Ameryce Południowej, Michał po Vipassanie planuje wyjechać na Syberię. Ania jedzie pierwszy raz na kurs. Wszyscy starsi uczniowie (to nie jest pierwszy kurs naszej trójki) trzymamy za nią kciuki. Podróż mija nam na wspomnieniach z podróży i dobrych radach dla Ani; „Może być czasami ciężko, ale nic nie oczekuj. Jak już nie będziesz dawała rady postanów sobie, że zostaniesz chociaż do jutra”. W końcu dojeżdżamy, idziemy do rejestracji, żegnamy się. Ania: „ Ledwo przyjechaliśmy, a zobaczycie, że zaraz będziemy wracać”. Rozchodzimy się do swoich pokoi. Poznaje Barbarę ze Słowacji, moją sąsiadkę z przedsionka. Wymieniamy kilka zdań. Za chwilę będziemy się tylko mijać bez słowa. Po raz kolejny pogadamy ze sobą za 10 dni. Pierwsza medytacja. Cisza.</p>
<h2>Dzień 1 &#8211; Jabłka</h2>
<p>Wstaję o 4:00 rano. Wiem, że to będzie ciężki dzień. Przypominam sobie mój pierwszy dzień na Vipassanie rok temu. Płacz, ból i chęć powrotu do domu. Tym razem nie było płaczu. Poszło całkiem sprawnie. Choć z tyłu głowy pojawiają się jakieś oczekiwania „ Może i tym razem…”. Ostatni posiłek o 11.00. No to zobaczymy żołądku jak się zaprzyjaźnimy przez kolejne 10 dni. O 17.00 nowi uczniowie dostają owoc, a ja&#8230; wodę z cytryną. Siadam i patrzę w okno. Po lewej i po prawej stronie dosiadają się do mnie nowe uczennice. Słyszę chrupanie jabłek. Narasta we mnie frustracja; “Przecież ja tu miałam się uspokoić, a nie wkurzać!”. No i pięknie. Przegrałam na wstępie. Żołądek wygrywa smutne melodie.</p>
<h2>Dzień 2 &#8211; Wojna myśli</h2>
<p>Kolejny dzień wytrwale wstaje o 4:00. Wysypiam się. Mimo tego, że śpię jakieś 5h, ciężko mi zasnąć. Mój mózg już chyba wie co się szykuje, więc rozpoczyna nadprodukcję myśli. Ona przecież zaraz wykasuje nam całe myśli, musimy zacząć działać &#8211; wykrzykuje ego. Natłok myśli. Frustracja. Ból pleców i kolana. To właśnie moje ulubione kolano po wypadku na rowerze w lesie jakieś 8 lat temu … i ból wraca, wraca podczas medytacji … w lesie. Puzzle kolanowe do siebie pasują. Wkurzenie. Czy za pierwszym razem nie było łatwiej? Poobiedni spacer po lesie. Dzień pierwszy zbierania leśnych skarbów. To będzie moja rozrywka przez kolejnych 8 dni. Robię kalendarz z zebranych szyszek, liści i kamyków.</p>
<p>[pinboard id=2681]</p>
<h2>Dzień 3 &#8211; Wdech wydech</h2>
<p>Ostatni dzień Anapany. Umysł już troszkę zwalnia. A ostatnim razem … wdech… wydech. Skup się na oddechu. Rok temu tego dnia … wdech wydech … wdech… jakie ja mam szczęście, że mam takiego cudownego faceta… wdech wydech.. łzy mi ciekną po policzku. Czuję, że zaraz będę musiała powycierać nos. Wychodzę z sali. Biorę kilka łyków wody z cytryną. Obserwuję spadające płatki śniegu. Nigdy nie widziałam takich dużych płatków śniegu. Jakie one mają kształty! To naprawdę wielkie szczęście. Dobrze, że jesteś mój kochany Piotrze. Ten widok… tyle osób jednocześnie medytuje, w tym samym czasie.</p>
<h2>Dzień 4 &#8211; Level Up</h2>
<p>Czuję się lekko. Podczas medytacji nadal czuję ból, ale nie odbieram go już jako wroga. Po prostu sobie jest. Tak samo jak napływające myśli. Pojawiają się i znikają. Początek Vipassany. Ha. Czyli teraz już będę musiała być słupem soli i przez godzinę się nie ruszać. Żadne mrowienie, ból, swędzenie mi nie straszne. I cała pierwsza medytacja Vipassana mija na rozmowie z samą sobą &#8211; nie ruszaj się, niech boli, mrowienie nie trwa wiecznie, ciekawe czy innych też boli, w sumie dobrze, że nie możemy rozmawiać, bo by wyszło, że mnie boli najbardziej, a innych to pewnie wcale, miałam się nie ruszać, jaka ze mnie starsza uczennica, jaki ja przykład daje, trudno, kolano mi się zaraz spali z bólu, a niech się spali, ogień. Wdech, wydech. Miałam medytować Vipassanę, a nie Anapanę. Spokój i zrównoważenie, spokój i zrównoważenie, spokój i … jestem palącą się zapałką.</p>
<p>[pinboard id=2684]</p>
<h2>Dzień 5 &#8211; Pogoda</h2>
<p>Wytrwałość popłaca. Namęczyłam się przez te 4 dni, ale nie na darmo. Czuję ulgę. Myśli już prawie nie ma. A w zasadzie są, ale w postaci wspomnień, starych, zakurzonych, kiedy miałam może ze 3 albo 4 latka… Cioci pies miał na imię Amor, a prababcia miała taką piękną chustkę&#8230; Mamo, czy do nas przynosili kiedyś mleko w szklanych butelkach? Czy jest realne, żebym ja to pamiętała? Nie wiem. Cieszę się pod nosem, że przypomniała mi się twarz prababci. I zapach. Czuję zapach jej chaty. Chwila bez myśli. Wow. Czuję, że jestem. Po prostu. Jestem jakby mnie nie było i .. nawet nie wiem czy mi z tym dobrze czy źle. Cieszę się, że ktoś inny może o tej 17.00 zjeść jabłko. Dobrze, że może coś zjeść. Uśmiecham się do okna podczas kolacji. Po ostatniej wieczornej medytacji wracam do swojego pokoju i zatrzymuję się po drodze. Jakie piękne gwiazdy. Jakie piękne niebo. Jaka piękna noc.</p>
<h2>Dzień 6 &#8211; Zmysły, mama, sąsiadka</h2>
<p>Kiedy minęło tych 6 dni? A rok temu… rok temu byłam inną osobą. Rok temu był inny czas. Rok temu to przeszłość. Jakie te drzewa w lesie są piękne. Przecież to wszystko jest takie proste. Nasze życie. My. Świat. Wpatruję się w dal. Lecą mi łzy. Dlaczego ludzie tak krzywdzą naszą planetę? Z tyłu głowy przychodzi niespodziewana myśl (albo coś mi odpowiada); “Ja sobie poradzę, ty się o mnie nie martw”&#8230; A my myślimy, że mamy taką dużą siłę, że nawet uda nam się zniszczyć planetę. Przecież my jesteśmy tu tylko na chwilę, a ona już istnieje tyle lat. Jacy my wszyscy jesteśmy … nad wyraz … nie wiem, nie znam nawet na to określenia. Mamo! Mamo, ja już wiem. Kocham Cię mamo, słyszysz! Czemu ja tak mało Ci to mówię. Kocham Cię. Robię mandalę dla sąsiedniej mniszki, Barbary zza ściany. Szyszka, gałązki iglaka i kamyki. Mamy wspólny przedsionek. To będzie nasza dekoracja. Barbara dasz radę, wspieram cię. Wiem, że się nie znamy, ale jesteś mi teraz taka bliska. Wychodzę z sali medytacyjnej. Słyszę kaczki. Patrzę w górę. Jaki piękny klucz. Obserwuję je chyba z 20 min. Przysiadły na drzewach w naszym lasku. Jak miło! Siema kacza rodzino! Nie mogę spać. Dobrze, że mam ciepełko w termosie. Popijam. 1:00 w nocy. Spokojnie. Leci już chyba czwarta flaszka termosu. 3:00 w nocy. No nic &#8211; kładę się. Nie wiem czy usypiam. Budzik dzwoni o 4:00.</p>
<h2>Dzień 7 &#8211; Ciasto</h2>
<p>[pinboard id=2686]</p>
<p>Budzę się cała spocona. W pokoju jest zimno. Jak ja bym chciała, żeby ludzie medytowali. Jakie to byłoby piękne. Ciasto. Jak to ciasto pachnie, a jakie jest smaczne. 15 min. 15 min na zjedzenie małego kawałka ciasta po obiedzie. Tyciego napisałabym. Mało jem. Nie jestem głodna. Tu dają takie pyszne jedzenie. Jem mało, długo i … nie spieszy mi się. Spaceruję po lesie, wdycham powietrze. Dotykam mchu. Tu mieszkają niesporczaki. Siema niesporki! Wychodzę z sali &#8211; kaczki. Kaczuchy, czy wy macie zegarek ustawiony na: “Maja skończyła na dziś medytację”? Popatrzę sobie, posłucham. Kacze opowieści i dźwięki gongów to moja jedyna muzyka. Dobrze mi z tym. Lekko. Mój mózg zwolnił. Czy medytuję czy nie medytuję czuję, jakbym medytowała nieprzerwanie. Idę spać. Zamykam oczy. Ciężko mi zasnąć, bo czuję, się wypoczęta. W końcu zasypiam.</p>
<h2>Dzień 8 &#8211; Fizjologia</h2>
<p>Budzę się. Nie. Budzi mnie budzik 4.00. Jestem zalana potem. Zalana potem z zimnym nosem. W pokoju temperatura w sam raz. Nie mogłam się spocić w zimie. Tym bardziej, że nie jest mi zimno. Nie pamiętam co mi się śniło. Ciężko mi się skupić podczas medytacji. Nietrwałość. Uśmiecham się. Na śniadanie dorzucam sobie owoc z wczorajszej kolacji, której nie mogę jeść. Banan. Nigdy nie jadłam tak dobrego banana. 30 min jem śniadanie. Chodzę wolno, bo jak wykonuję szybkie ruchy to czuję jakbym była wielką cząstką wody, która się przelewa. Godzinna medytacja mija jak 10 min. Nie każda jest taka sama. Nietrwałość. Zaraz się posikam… jak mam się nie ruszać, jak zaraz … wdech.. wydech… w Indiach są jogini, którzy panują nad takimi potrzebami. Nauczyciel mówił, że najsilniejsze doznanie to ból. Bzdura. Najsilniejsze doznanie to jak czujesz potrzebę, po 5 min siedzenia i .. musisz poczekać jeszcze 55 minut. Buddo pomóż. No to sobie wymyśliłaś. A co Budda ma do Twojego pęcherza mała? Nie masz kogo błagać o pomoc? W końcu. Uf.</p>
<p>[pinboard id=2690]</p>
<h2>Dzień 9 &#8211; Drogi nauczycielu…</h2>
<p>Nauczycielu ja nie chcę. Medytuję, ale mnie rozsadza. Rozsadza mi brzuch. Kiedy nie medytuję nie czuję tego wewnętrznego bólu. Pulsowanie. Wielki, ogromny brzuch. Ból jajnika. Lewy jajnik. Co ja tam mam? Nie bój się wejść głębiej. Nie bój się. Ja nie wiem czy chcę, czy chcę tam grzebać. I te obrazy. Skąd się to bierze. Kobieta z Afryki, głodujące dziecko, jak byłam mała na podwórku rosło duże drzewo, sarna, lisy, twarze ludzi, których nigdy nie spotkałam. A może nie pamiętam? Umysł. Takie same doznanie jak ból w łokciu. Przychodzi, odchodzi. Coś jest. Znika. Gdzie ja jestem? Halo! Ciało poszło na spacer. Też ma prawo urlopu. Poczekam. Piwnica. Kobieta. Ból w nadgarstkach. Ktoś ją przywiązał. Wdech, wydech. Pulsowanie.</p>
<h2>Dzień 10 &#8211; To oni mówią?</h2>
<p>Dobrze, że w końcu mogę z Wami porozmawiać. Ukraina, Słowacja, Budapeszt, Rumunia, Polska, Serbia. Cały świat. 120 osób. Jak Ci było? Pamiętam jak raz się do mnie uśmiechnęłaś Halina. Dziękuję Ci. Patrzyłaś w niebo? Maja! Mam pomysł na nowy projekt. Zadzwoń do mnie. Tak wymyśliłem… jadę do Indii na rok. Pamiętasz jak stanęłaś obok mnie i razem obserwowałyśmy kaczki? Pamiętam jeden dzień, kiedy było Ci źle, chciałam cię pogłaskać po głowie, no ale wiadomo, nie mogłam. Ty też tak miałaś? Jak Twój drugi kurs? Odwiedź nas na Ukrainie. Znajdź mnie na Facebook’u. Mam nadzieję do szybkiego zobaczenia. Dziękuję za twoją obecność. Czekam na telefon. Jesteś mi bliska wiesz, to dziwne, bo nie rozmawiałyśmy, ale dziękuję, że jesteś. Metta.</p>
<h2>Powrót</h2>
<p>[pinboard id=2688]</p>
<p>A pamiętasz, niedawno mówiłaś, że zaraz będziemy wracać i proszę. Jesteśmy już w aucie, wyjeżdżamy z lasu, machamy do innych. Lekko się czuję … ciężko mi wracać do tego pośpiechu, stresów, obowiązków, pędu. „Prawdziwa Vipassana zaczyna się po powrocie”. „Pamiętajcie, że świat, który was otacza jest pełen nienawiści”, „Zachowajcie spokój, medytujcie”. Mimo wszystko, narazie czuje duży spokój i uśmiech. W sumie to bolą mnie już mięśnie twarzy od śmiechu. Puść jakieś hang drumy, narazie ciężko mi się słucha muzyki, posiedźmy w ciszy. Do zobaczenia. Gdzieś. Kiedyś.</p>
<hr />
<p style="text-align: left;"><strong><a href="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg"><img loading="lazy" class="wp-image-2452 size-full alignleft" src="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Maja Olejnik</strong><br />
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS we Wrocławiu; aktorka poznańskich i wrocławskich grup teatralnych; aktorka pantomimy w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pisarka, w 2018 r. wydała swoją pierwszą książkę <a href="https://www.facebook.com/niestwierdzona/" target="_blank" rel="nofollow">[niestwierdzona]</a>, która była swego rodzaju teatralnym manifestem o życiu młodej kobiety z bagażem doświadczeń. Od kilku lat pracuje z różnymi grupami wiekowymi prowadząc zarówno warsztaty teatralne, muzyczne, psychomotoryczne jak i psychologiczne. Obszarem jej głównych zainteresowań jest powiązanie psychiki z ciałem w teatrze oraz szeroko pojęta psychosomatyka. Wciąż podnosi swoje kwalifikacje uczestnicząc w licznych kursach i warsztatach w kraju i za granicą. Prywatnie: wegetarianka, starsza uczennica medytacji Vipassana.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-zapiski-z-drugiego-kursu/">Vipassana &#8211; zapiski z drugiego kursu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Vipassana – technika medytacyjna czy filozofia na życie?</title>
		<link>https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-technika-medytacyjna-czy-filozofia-na-zycie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Celina Grzybowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Jan 2019 10:47:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[Spokojny Umysł]]></category>
		<category><![CDATA[Vipassana]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://spokojnyumysl.pl/?p=2316</guid>

					<description><![CDATA[<p>W pogoni za dobrami materialnymi i tym co jest mało ważne stopniowo zaczynamy zatracać to, co w nas wszystkich najważniejsze – miłość, zarówno tą do świata jak i ludzi. I choć miłość w dzisiejszym świecie staje się też coraz bardziej plastikowym słowem – prawdziwa i bezinteresowna miłość jest tym, czego nie da się opisać słowami. I chyba dlatego warto medytować, aby odetchnąć i dotrzeć do skrytych zakamarków, zakurzonych już dawno uczuć. Ale jak właściwie zacząć, skoro ja nawet 5 minut nie wysiedzę?</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-technika-medytacyjna-czy-filozofia-na-zycie/">Vipassana – technika medytacyjna czy filozofia na życie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Najstarsza technika medytacyjna</h2>
<p>Vipassana jest jedną z najstarszych technik medytacyjnych. W dosłownym tłumaczeniu oznacza „ widzieć rzeczy takimi, jakimi są”. Została odkryta przez Buddę ponad 2500 lat temu. Vipassana nie jest podporządkowana żadnej religii, jej celem jest wyzbycie się cierpienia, które dotyka nas wszystkich bez względu na religię, kolor skóry czy zakątek świata, w którym przyszło nam żyć.</p>
<p>Vipassana skupia się na samoobserwacji. Podczas medytacji człowiek obserwuje zarówno doznania na powierzchni ciała jak i subtelne doznania w jego wnętrzu. Skupiając się na doznaniach w ciele człowiek jest obecny podczas tego momentu – nie rozmyśla o tym co działo się wczoraj, czy o tym, co czeka go po skończonej medytacji. Oczywiście tego rodzaju stan, który na potrzebę tego artykułu nazwę „ byciem tu i teraz” osiąga się stopniowo dzięki własnej determinacji, wytrwałości i cierpliwości. Zdyscyplinowanie naszego niesfornego umysłu wymaga też dużego dystansu, jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi.</p>
<p>[pinboard id=2322]</p>
<h2>Zdyscyplinowany umysł, czyli jaki?</h2>
<p>Taki, nad którym potrafimy panować. Uczestnicząc w 10-dniowych kursach Vipassany, na samym początku uświadamiamy sobie, jak dużo mamy rzeczy w głowie i jak ciężko nam zapanować nad własnymi myślami. Nie mamy też często pojęcia skąd się one właściwie biorą. Uświadamiamy sobie, że jesteśmy przywiązani zarówno do przyjemności jak i cierpienia i żyjemy w pętli pomiędzy tymi dwoma doznaniami. A gdyby tak inaczej?</p>
<h2>10 dni bez rozmowy</h2>
<p>Technika Vipassany nauczana jest podczas 10-dniowych kursów, na których uczestnicy są zobowiązani do przestrzegania obowiązującego regulaminu. 10 dni to wystarczający czas, by zapoznać się z techniką, aby potem móc we właściwy sposób praktykować ją samodzielnie w domu.<br />
[pinboard id=2327]</p>
<p>Kurs to nie wakacje czy sposób na odcięcie się od problemów życia codziennego. Uczestnik decydujący się na kurs powinien być świadomy tego, że przez 10 dni będzie ciężko i poważnie pracował. Dodatkowo podczas całego kursu wymagane jest powstrzymanie się od zabijania jakichkolwiek istot, kradzieży, wszelkiej aktywności seksualnej, fałszywej mowy i używania jakichkolwiek środków odurzających. Dzięki tym zasadom umysł staje się bardziej zdyscyplinowany już na samym początku i proces samoobserwacji staje się łatwiejszy. Przez 10 dni obowiązuje nas szlachetne milczenie, mamy wyłączone komórki, nie czytamy książek – naszymi najlepszymi przyjaciółmi stają się: termos, <a href="/produkt/zafu-bawelniana-poduszka-do-medytacji-kolor-material-czarny-bawelna/">poduszka do medytacji</a> i budzik, którego alarm włącza się codziennie o 4 rano.<br />
[pinboard id=2325]</p>
<h2>Czy taki kurs jest drogi?</h2>
<p>Dużą uwagę przykłada się do tego, aby technika Vipassany nie była nauczana na zasadach komercyjnych, dlatego jest nieodpłatna. Żaden nauczyciel nie dostaje wynagrodzenia za przeprowadzony kurs. Nie ma też ustalonych opłat za pobyt w ośrodku medytacyjnym z pełnym wyżywieniem i zakwaterowaniem. Wszystko pokrywane jest dzięki darowiznom osób, które ukończyły przynajmniej jeden kurs.<br />
[pinboard id=2331]</p>
<h2>Zanim zaczniesz medytować</h2>
<p>Warto pamiętać, że technika Vipassany jest techniką pracy z własnym umysłem, dlatego zalecane jest, aby własną praktykę rozpocząć właśnie od 10-dniowego kursu. To logiczne, głównie dlatego, że dzięki codziennym, stopniowym instrukcjom przekazywanym przez nauczyciela jesteśmy w stanie nauczyć się prawidłowo tej techniki. Dodatkowo w razie jakichkolwiek wątpliwości czy problemów mamy nauczyciela, który odpowie na nasze pytania. Jeśli zainteresowała Cię ta technika zachęcam do zapoznania się z jej szczegółami na stronie polskiego Ośrodka Medytacji Vipasanna &#8211; https://www.pallava.dhamma.org/pl/osrodek-dhamma-pallava/</p>
<h2>Na sam koniec</h2>
<p>Vipassanę polecam każdemu. Ja, dzięki niej uświadomiłam sobie wiele rzeczy i znalazłam odpowiedzi na pytania, które siedziały w mojej głowie przez wiele lat. Warto też nie zniechęcać się obowiązującymi zasadami, bo one naprawdę są pomocne, mimo, że kiedy o nich czytamy wydaje się, że na pewno nie damy rady i uciekniemy po kilku dniach. Ja też tak myślałam, a zostałam do końca i teraz, za kilka tygodni wybieram się na mój drugi kurs. Ta nasza wszechobecna pewność do tego, że sobie nie poradzimy to przede wszystkim lęk przed nieznanym, który jest całkowicie naturalny. Warto wyjść poza schemat, wyjść ze swojej strefy komfortu i doświadczać, bo może akurat ta technika okaże się nie tylko zwykłą medytacją, ale naszą filozofią na życie. Kto wie?</p>
<hr />
<p style="text-align: left;"><strong><a href="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg"><img loading="lazy" class="wp-image-2452 size-full alignleft" src="https://spokojnyumysl.pl/wp-content/uploads/2019/01/maja-autor-bigger-1.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Maja Olejnik</strong><br />
Absolwentka psychologii na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS we Wrocławiu; aktorka poznańskich i wrocławskich grup teatralnych; aktorka pantomimy w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Pisarka, w 2018 r. wydała swoją pierwszą książkę <a href="https://www.facebook.com/niestwierdzona/" target="_blank" rel="nofollow">[niestwierdzona]</a>, która była swego rodzaju teatralnym manifestem o życiu młodej kobiety z bagażem doświadczeń. Od kilku lat pracuje z różnymi grupami wiekowymi prowadząc zarówno warsztaty teatralne, muzyczne, psychomotoryczne jak i psychologiczne. Obszarem jej głównych zainteresowań jest powiązanie psychiki z ciałem w teatrze oraz szeroko pojęta psychosomatyka. Wciąż podnosi swoje kwalifikacje uczestnicząc w licznych kursach i warsztatach w kraju i za granicą. Prywatnie: wegetarianka, starsza uczennica medytacji Vipasana.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl/blog/vipassana-technika-medytacyjna-czy-filozofia-na-zycie/">Vipassana – technika medytacyjna czy filozofia na życie?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://spokojnyumysl.pl">Spokojny Umysł</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
